fstab nie gryzie czyli jak oswoić system plików w Linuksie | Notatki techniczne
← Wróć

fstab nie gryzie czyli jak oswoić system plików w Linuksie

Chcesz wiedzieć, czym jest fstab i po co w ogóle zawracać sobie nim głowę? Spoko, wytłumaczę to tak, jak sam bym chciał, żeby mi ktoś wytłumaczył na początku.

fstab, czyli file systems table, to tak naprawdę zwykły plik tekstowy. Leży sobie w systemie w katalogu /etc . Dla systemu Linux to taka ściągawka albo instrukcja obsługi, co ma zrobić z twoimi dyskami i partycjami, kiedy tylko wstanie po restarcie . Mówi mu: "Słuchaj, ten konkretny dysk, podłącz mi automatycznie w to konkretne miejsce i używaj przy tym tych zasad" .

Po co to komu? Wyobraź sobie, że dokupujesz drugi dysk do komputera, żeby trzymać na nim wszystkie filmy, zdjęcia albo gry. Bez fstab, po każdym restarcie musiałbyś wchodzić w menedżer plików, klikać w dysk i "podpinać" go ręcznie, żeby stał się widoczny w systemie. Z fstab robisz to raz – wpisujesz odpowiednią linię i od tej pory dysk pojawia się sam, zawsze w tym samym folderze, gotowy do użycia .

Każda taka linijka w pliku fstab to sześć kolumn, które razem tworzą konkretną instrukcję . Wygląda to mniej więcej tak (użyję prostego przykładu):

plaintext
UUID=1234abc...   /mno/moj_dysk   ext4   defaults   0   2
  • Pierwsza kolumna – mówi systemowi, czego ma szukać. Najlepiej podać tu UUID, czyli unikalny identyfikator nadawany dyskowi. To taki niezmienny "dowód osobisty" partycji, o wiele bezpieczniejszy niż stare dobre "/dev/sdb1", które może się zmienić po podpięciu innego sprzętu .

  • Druga kolumna – wskazuje, gdzie ma to podpiąć. Czyli w jakim katalogu (tzw. punkcie montowania) chcesz widzieć zawartość dysku .

  • Trzecia kolumna – typ systemu plików. Czy to stary dobry ext4, nowoczesny Btrfs, a może dysk z Windowsem w formacie NTFS .

  • Czwarta kolumna – opcje. Tu wpisujesz najróżniejsze parametry. Najczęściej spotkasz się z "defaults", czyli ustawieniami domyślnymi, ale możesz na przykład ustawić dysk jako "tylko do odczytu" (ro) .

  • Piąta i szósta kolumna – to już taki relikt przeszłości. Zazwyczaj wpisuje się tam zera. Odpowiadają za stare metody tworzenia kopii zapasowej i kolejność sprawdzania dysku przy starcie .

Pewnie zapytasz: "Po co mam się w ogóle w to bawić, skoro system sam podpina mi pendrive'a jak go włożę?". I masz rację. W przypadku urządzeń przenośnych, to działa automatycznie. Ale jeśli w środku komputera masz dysk z danymi, na którym zależy ci, żeby był zawsze dostępny w tym samym miejscu – fstab jest po prostu niezastąpiony. Oszczędza czas i nerwy. A jak już zaczniesz kombinować przy starcie systemu, na przykład z montowaniem zasobów sieciowych z twojego domowego NAS-a, to bez znajomości fstab ani rusz .

Jedno ostrzeżenie na koniec. Grzebanie w fstab to trochę jak wizyta u dentysty – lepiej wiedzieć, co się robi, zanim wejdziesz z nożem. Zanim cokolwiek zmienisz, zawsze zrób kopię pliku. Jeden błędny wpis, literówka w UUID i system może nie wstać po restarcie . Na szczęście jest na to sposób. Po zapisaniu zmian zawsze możesz wpisać w terminalu komendę sudo mount -a. To taka próba generalna – system spróbuje zamontować wszystko, co mu kazałeś w fstab i od razu pokaże, czy nie ma błędów .

Więc tak w skrócie wygląda fstab. Jak widzisz, nie taki diabeł straszny.

↑ Na górę